piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 5

   -To znaczy?- zapytałam niepewnie spuszczając wzrok.
Nogi obijały się o metalowe barierki, kiedy  siedziałam na poręczy. W pacach znalazł się skrawek białej bluzki, którego gniotłam niepewnie. Co to w ogóle za nawyk?
   -Katlyn...-cisza.
W jednej chwili zdałam sobie sprawę z tego pytania, widząc jego reakcję.
   -Przepraszam, nie musisz się mi spowiadać.-Odparłam na co posłał mi wdzięczny uśmiech.
Odchyliłam głowę do tyłu przekraczając bezpieczną granicę mostu. Za sobą miałam kojący szum rwącej rzeki, a przed oczami niebo nasycające się granatem, na którym pojawiały się pierwsze, jasne punkty.
Zachwiałam się w chili niepewności czując ciepłą dłoń na kolanie, która pomogła zachować równowagę.
Przyjemne palce od razu opuściły miejsce, a sam właściciel zaciągnął ostatni raz nikotynę do płuc.
   -Jesteś samobójcą, że zachciało ci się skakać?- zapytał rozbawiony.
Przez chwilę analizowałam to pytanie, w sumie....  upadek tam w dół niewątpliwie zakończyłby się śmiercią.
   -Nie.- Spojrzałam za siebie- Gdybym miała popełnić samobójstwo połknęłabym jakieś paskudztwa i zasnęła... w spokoju z dala od wszystkich, wyglądając zwyczajnie bez rozbitej głowy i połamanych nóg.

Śmiech... Śmiech? Spojrzałam nie za bardzo wiedząc o co go tak rozbawiło. Śmiał się w sposób przyjemny dla ucha, wdzierał ci się pod czaszkę mącąc wszystkie myśli jakie napotka na swojej drodze. Bez niewiedzy uśmiechnęłam się pod nosem sama do siebie.
   -Martwisz się tym czy w chwili śmierci będziesz wyglądać normalnie?-zapytał.
Cisza. Moje buty wydały się być całkiem interesujące w tej chwili. Ujął mój podbródek w dwa palce i przejechał przy kąciku ust kciukiem. Kiedy oddalił rękę spojrzał na nią rozcierając czerwoną maź, która na niej pozostała.
   -Jesteś głodna?- pytanie i stąd, ni zowąd.-Znam świetną budkę niedaleko parku.
Bez wahania wsiadłam na przednie siedzenie pasażerskie. Zauważyłam, że co raz to śmielej mi to wychodziło. Spojrzałam na zegarek 19:56...
   -Ivy!- mój głos rozniósł się po ruszającym z miejsca aucie, a ja w panice szukałam po kieszeniach telefonu. Znalazłam.
Sygnał... jeden, drugi.
   -Katlyn! Zabiję cię.-głos mojej przyjaciółki nie należał do najmilszych.
   -Przepraszam, wiem że się martwiłaś ale Chris...-przyłożyłam dłoń do ust, aby nie powiedzieć nic więcej.
Kątem oka zerknęłam na prowadzącego Zayna. Zauważyłam jak rozluźnia i napina mięśnie, a szczęka zacisnęła się nieco mocniej.
Nie słuchałam tego co w tej chwili mówiła blondynka po drugiej stronie telefonu. Czarnowłosy wydała się być w tym momencie jakiś...inny. Dlaczego?
Zna mnie zaledwie... ile? Godzinę, dwie? A czuję jakby przejmował się tym wszystkim bardziej od mojej przyjaciółki. Wbiłam się w róg fotela odsuwając najdalej jak mogłam od mężczyzny siedzącego tuz obok.
   -Ivy nic mi nie jest...spokojnie jestem z Zaynem... przyjedziemy niedługo... odezwę się... tak też cię kocham....
Odłożyłam słuchawkę wypuszczając cicho powietrze. Mój nowy znajomy wydawał wrócić już do normalnego stanu, chociaż byłam niepewna. Podkuliłam nogi umieszczając je na tapicerce i przysuwając pod samą brodę. Czułam się taka mała...
Co ja sobie w ogóle wyobrażam?
Jadę z obcym facetem nie wiadomo gdzie,nie wiadomo dlaczego... Dlaczego on mi pomaga? Przecież wcale nie musi, poradzę sobie! Choćby sama.
Samochód zatrzymał się w jednym miejscu i kakaowe tęczówki zwróciły na mnie swoja uwagę. Niezdarnie odgarnęłam włosy do tyłu spuszczając wzrok.
   -Co się stało?-pierwszy przerwał krępującą ciszę, tym razem wiedziałam, że i mu ona przeszkadzała.
   -Mogę wiedzieć.... dlaczego to robisz? Nie znamy się za długo, a ty...-nie dał mi dokończyć, a ja nawet chyba nie chciałam bo nie wiedziałam jak to sformułować.
   -Mówiłem ci już, że kogoś mi przypominasz... wiem, jak bardzo tamta osoba cierpiała...  nie chciałbym patrzeć jak z tobą dzieje się to samo.- Rozczochrał moje ciemne włosy na co zrobiłam oburzoną minę przykładając mu rękę do ramienia i odpychając delikatnie do tylu z uśmiechem.- Zresztą jesteś jedną z naprawdę niewielu dziewczyn, która nie wariuje jak tylko skinę głową.
   -Racja... ty to masz szczęście-odparłam śmiejąc się i wysiadając z czarnego BMW.
Przede mną kawałek dalej stała wielka budka z neonowym napisem.
   -Naprawdę twierdzisz, że tutaj jest coś jadalnego?
   -Najlepsze zapiekanki w tym mieście.-zaczął iść sam w stronę małej budki.
Potrząsnęłam niesfornie głową i podbiegłam do niego. Zamówiliśmy dwie zapiekanki. Wyciągając rękę z pieniędzmi, które miał na celu oddać przemiłej, niskiej pani Zayn, jak najszybciej wyciągnęłam przynależność za moją część zamówienia i wcisnęłam ją kobiecie. Ta odliczając resztę Zayna oddała mu to co jego.
   -Zabawna jesteś-próbując wcisnąć mi metalowe talarki do kieszeni kłócił się ze mną robiąc przy tym coraz to zabawniejsze miny.-chyba nie myślałaś, że pozwolę ci płacić za siebie.
   -Tak, tak właśnie myślałam.-Powiedziałam stanowczo odbiegając kawałek tak by nie ógł ponownie trafić do pomieszczenia kurtki, aby wrzucić tam drobne.
   -Ej...-stanął i rozłożył ręce na znak protestu, zamachnąwszy się jego zapiekanka wylądowała na ziemi.-Widzisz co narobiłaś?
Pustą ulicę ogarnęła nuta śmiechu. Patrząc tak na niego z skwaszoną miną zaczynała mnie już bolec szczęka od wykrzywiania ust i brzuch od ciągłych ataków wesołości... Dawno się tyle nie śmiałam.
Podeszłam do niego i razem powędrowaliśmy wzrokiem w stronę zabrudzonego już jedzenia.
   -Masz... teraz już nie masz odwrotu.
Wywróciłam oczami i zabrałam pieniądze, które wysypał mi na dłoń. Usłyszałam obok jakiś powolny chód i spostrzegłam jakiegoś bezdomnego trzymającego się za prawą nogę.
   -Proszę pana... -Podeszłam i wręczyłam staruszkowi srebrne monety.
   -Ale...
   -Były moje?-skinął głową.-Więc mogłam z nimi zrobić co chcę. A teraz chodźmy.
Zostawiając biedną zapiekankę na trawniku tak by jakieś ptaki, mrówki czy co nią się zajęły ruszyliśmy w stronę najbliższego parku. Odłamałam połowę jedzenia i podałam ją mojemu towarzyszowi.
Usiadł na pobliskiej ławce gdzieś na środku trawnika.
   -Nie przysiądziesz się?
   -Nie odparłam kładąc się na trawie i patrząc już w ciemnogranatowe niebo.- Chcesz?
Zapytałam klepiąc ręką miejsce koło mnie. Nie czekałam zbyt długo, a pojawił się tuż obok.
Nie czułam już tego strachu co w samochodzie, chociaż byłam sama w parku z jakby na to nie patrząc nieznana mi osobą. Wtedy... tak właśnie wtedy poczułam, że zyskuję przyjaciela. Kogoś kto będzie stawał się powoli dla mnie tak samo ważny jak Ivy.
*******
Tak i jest... pewnie dłuższy... przepraszam.
Na początek chciałam wam podziękować z całego serca, za te wszystkie komentarze, opinie... To właśnie Wy jesteście największą motywacją i to co robicie :) Dziękuję Wam:*
Przepraszam także za wszystkie niewyłapane błędy , szczególnie za POWTÓRZENIA których jest tutaj pełno :(
Szczerze mówiąc...nie jestem zbytnio tym razem zadowolona z tego rozdziału... nie wnosi nic nowego przynajmniej tak mi się wydaje :/
Dziękuję jeszcze raz i mam nadzieję, że u Was szybko się pojawią nowe rozdziały, bo jestem na bieżąco z wszystkimi i już brakuje mi czytania waszych historii :) Więc czekam :D
Jescze jedno... pojawił się zwiastun xD Nie sądzę jenak, aby oddwał wszystko to co chcę tutaj napisac :)

12 komentarzy:

  1. Super:) czekam na następny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham jak ktoś dodaje gify!
    świetny rozdział,czekam na następny
    ps jest już 4 rozdział na który Cię serdecznie zapraszam ! >>>>http://hemmingseight.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny rozdział, to że nic nie wnosi, nie oznacza, że jest zły. Jeśli każdy rozdział byłby przepełniony akcją i nowymi informacjami czytelnicy już dawno by uciekli (i pewnie zwariowali :>) W każdym razie czekam na następny i życzę weny (przy okazji przepraszam, że nie skomentowałam poprzedniego)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oo... jacy oni są słodcy. Nadal jestem ciekawa o jakiej parze mówi Zayn. Może niedługo się dowiem. Fajnie, że oni zaczynają się dogadywać.
    Super rozdział.! Już nie mogę się doczekać następnego..! Weeeny, Zoey..! xx
    Zapraszam do mnie na nowy rozdział http://never-toogether.blogspot.com/2015/01/you-are-so-stupid.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostałaś nominowana do Liebster Blogger Award,
    http://incubus-fanfiction.blogspot.com/2015/01/nominacje.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się podoba i czekam na next , liczę na twoją opinie w moim opowiadaniu <3 http://simply-life-agata-opowiadanie-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do LBA
    http://fanfiction-one-direcrion-pl.blogspot.com/2015/01/nominacja-liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wystrój bloga! Super piszesz <3
    Zapraszam do mnie: http://onedirectionblognati.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny blog :D Opowiadania wciągające i ładnie napisane <3
    Zapraszam do mnie: http://onedirectionblognati.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Twój blog został nominowany do Liebster Award. http://torn-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział, z resztą jak zawsze <3
    Mam nadzieje, że już niedługo pojawi się następny ! ;*

    Zapraszam do mnie :)
    http://inf-ini-ty-fanfiction-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń